zakurzone pudełko leżące na strychu

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Aha. Zapomniałabym, wyniosłam się stąd. Żyję co prawda, można mnie znaleźć. Poczytałam trochę starych wpisów, popieprzona byłam. Chociaż sumie nie bardziej niż na chwilę obecną. Moze mniej dojrzała. Ale czy to w ogóle znaczy cokolwiek?

Szukajcie a znajdziecie, kto pyta nie błądzi.
Tagi: !
14.10.2012 o godz. 15:09
Mam ochotę na jakiś dobry film. Dawno niczego dobrego nie widziałam. Polecacie coś?


+Zdecydowałam się na notki dla znajomych.
19.06.2011 o godz. 14:37
Och. Wszystko byłoby w porządku... Byłoby, gdybym nie weszła na tego pieprzonego fejsbuczka. Poczytałam tam sobie wpisy znajomych o testach itp. Niektórzy mają wyniki. Więc całe to myślenie, cała paplanina wszystko wróciło. Spalę się jutro ze wstydu! Zapadnę pod ziemię! Wezmę tą karteczkę czy coś i podrę. Albo dam komuś innemu do przeczytania.

Oj, przeszedł mnie dreszcz. Już mam mdłości- stres. Tak jest przeważnie zawsze, tzn było kiedy się stresowałam. W piątek odreaguję.


A poza tym? Zaczyna się układać. Bądźmy choć raz tymi nieogarniętymi optymistami całym sercem!
Nie proszę o cud, proszę tylko o szczęście...
W ogóle co to za gorzkie żale? Weź się w garść kobieto! Jesteś piękna. Zasługujesz na to wszystko o czym marzysz. Wydaje mi się, że właśnie teraz nadeszła pora aby zerwać z siebie płaszcz szarości i niewidzialności. Uwaga... Świecie- nadchodzę! :)
14.06.2011 o godz. 23:37

:)




Teraz czas na czaqu. Cholera kiedy ja to odkryłam? Hmm... Chyba grubo ponad rok temu. Jedno mogę powiedzieć, żałuję że tak późno ;) Z tą muzyką wiąże się wiele moich wspomnień. Właściwie w moim życiu każda chwila ma przypisany jakiś utwór, tekst, melodię, wiersz czy nawet obraz. Sztuka jest czymś co mnie fascynuje, a co niestety nie zostało jeszcze przeze mnie poznane nawet w 5%. Wciąż błądzę, wciąż szukam siebie, chcę wyrazić siebie poprzez muzykę czy obrazy. Jestem wrażliwa na piękno, które potrafię znaleźć nawet pod grubą warstwą szkaradnej powłoki.
Tagi: muzyka
14.06.2011 o godz. 23:36
Jeeej. Żałosna jestem.


Tyle czasu użalałam się nad sobą jak jakaś zdesperowana małolata. Zamiast wziąć się w garść i jak normalny odpowiedzialny i dojrzały człowiek stawić czoła przeciwnościom. NO nic, teraz jest okej. Lody bakaliowe działają cuda. Mimo tego, że mi się trochę poprawiło nadal jest ze mną nie za dobrze. Biegam, spalam, ćwiczę żeby później wieczorem siąść i zajeść smutki porcyjką bakaliowych. I czy to normalne? Poza tym odnalazłam moje zagubione słuchawki. Jestem prze szczęśliwa.

Mój obiekt westchnień próbuje mnie wykorzystać. Tzn ja nie wiem czy on to robi świadomie czy nie, ale jednak tak jest. Nie wdrążajmy się w szczegóły, bo to mało istotne posunięcia i cele, ale jednak. Nie wiem czy wie... Mam nadzieje, że nie wie, bo gdyby wiedział już byłabym skończoną marionetką.
Tagi: marionetka
13.06.2011 o godz. 16:50
Ot co. Taki właśnie mam humor. Pół nocy ryczałam teraz wyżywać się będę na całym świecie. Później będę ryczeć, później się znowu trochę po wyżywam i tak w kółko. Jakie będą tego efekty? Ni chuja nie poprawię tej historii.
Sobota przespana do 14 (pierwszy raz w życiu tak długo spałam, pomijając jakąś chorobę) później sprzątanie, a wieczór przepłakany. Kurwa trzeba wziąć się w garść. Nie będę ryczeć przez jakieś byle gówno. Trzeba się wziąć w garść.

Gdyby nie to, ze codziennie rano budzę się z czymś w rodzaju poczucia winy, nie wiem jak to nazwać to coś takiego jakbym miała wyrzuty sumienia (ale niby dlaczego), to dałoby się całkiem normalnie funkcjonować.



Cóż, nie zakończę edukacji w dzisiejszym roku z jakąś wybitnie wysoką średnią. Jednak coś w tym jest, ze jeśli nl Cię nie lubi to nawet nie wiem jak byś się starała, stawała na głowie to i tak udupi Cię tak jak trzeba, znajdując zgodne z "prawem" wytłumaczenie i podstawę do tego żeby nie wstawić 5 tylko 4+. To tak przykładowo. Nie poprawię tej historii, nie ma mowy.


Z resztą wgl, co ja pierdole. Dam radę, jasne że dam. od 16 biorę się za naukę wspomogę się kawą i się kurwa tego nauczę.
Przepraszam ostatnio nadużywam przekleństw.
Tagi: .
12.06.2011 o godz. 14:44

.






Pokocha bez przyczyn, połamie zasady
Tagi: muzyka
12.06.2011 o godz. 11:32
Nie wierzę! Nie wierzę, że aż tak mogłam wpaść... Jak mogłam?! A obiecywałam sobie. Obiecywałam sobie...


Tyle to w sobie trzymałam. Oczywistym było, że kiedyś pęknę. Nie sądziłam tylko że będzie to tak szybko, przy wszystkich. Och, zaczęłam pisać, a Wy pewnie nie wiecie o co chodzi. Otóż: Wredna, bezuczuciowa istota (czyt. wasza surrealistyczna) pewnego dnia się zakochała blebleble (kiedyś Wam to dokładniej opowiem) teraz go kocha i cierpi. Ryczy całymi dniami. Wyżywa się na całym świecie. Wariuje. Nie śpi po nocach. Pieprzyć takie gówno, ej. Zabierzcie to ode mnie. Kocham go i nie daję rady. Kocham go nie daję rady bo nie jestem z nim. kocham go nie daję razy bo nie jestem z nim bo nie mogę bo niegdyś go zranilam i teraz nie istnieję w jego oczach. Kurwa. Kocham go całego, wszystko w nim kocham. Nawet to ze jest czasem chamem, że nie potrafi tańczyć (chociaż w standardówkach idzie mu nieźle), że ma obcięte włosy chociaż kochałam te dłuższe, że na starość będzie bardzo podobny do swojego ojca.


Nie. To bez sensu. Zazwyczaj się nad sobą nie użalam. Przyjęłam to wszystko do wiadomości. Więc nie wiem skąd mi się to wszystko wzięło. Muszę się pozbierać. Zachowuję się jak jakaś 13 latka (za przeproszeniem).

Znikam. Będę jak się trochę pozbieram. Pierwszy raz jestem w tak tragicznym stanie. Leżę na łóżku i wyję DOSŁOWNIE WYJĘ! Nie mam więc doświadczenia w zbieraniu się w kupę. Notki zebrać nie potrafiłam. Eh, nie ważne.
12.06.2011 o godz. 00:12
Surrealistyczna wzięła się w garść. Co prawda zarwała noc, ale geografia wyszła na 4+. Mogłoby być 5, alee nauczycielka za mną nie przepada. Nie przepada? Mało powiedziane. No zwyczajnie mnie nie lubi, ale i tak się cieszę. Dzisiaj powtórka z rozrywki, bo znowu czeka mnie zarwanie nocy. Tym razem witaj historio i biologio i geografio cz. 2. Z tym, ze powiem Wam, ze to mnie wcale nie przeraża. BA! Lubię, powtarzam LUBIĘ się uczyć. Nie wiem co mi się stało, to chyba wina tej kawy, którą żłopię litrami żeby przetrwać. Ale już nie długo jeszcze tylko dzisiejsza i jutrzejsza noc, cały weekend i koniec. Gotowe.


Niedawno uświadomiłam sobie, że zmarnowałam 3 lata. 3 lata opierdalania. I ja wcale nie przesadzam. Już wiem jaka byłam głupia... Mam nadzieję, że teraz nie popełnię tego samego błędu. Mogłam wiele, mogłam naprawdę wiele osiągnąć. Byłam istnym materiałem na sukces, ale przez własną niedojrzałość i naiwność wszystko schrzaniłam. Męczy mnie jeszcze jedna myśl... Ciekawa jestem ilu ludzi zmarnowało tak jak ja: swój potencjał, talent, wiedzę, umiejętności, możliwości etc.

Wniosek? Mądry polak po szkodzie. Och ileż ja sobie jeszcze będę pluła w twarz z powodu popełnionych błędów?
e391e4b0001a0e654da837ea.jpeg
08.06.2011 o godz. 22:32

.




dlaczego to nie film, który prosto napisami kończy się?
tonie wszystko, ale wszystko powiedziane między nami


nie, nie. nie wszystko powiedziane
Tagi: muzyka
08.06.2011 o godz. 22:31
Tak, pasowałoby. Żyję dzisiaj na jogurcie, który przegryzany jest czasem biszkoptami i zalewany kawą. Długa noc przede mną, oj długa. Rano pobudka punkt 6 i do szkoły. Och nie! (-tragiczne westchnięcie) Coś czuję, że mój mega wielki kubek kawy nie da mi wystarczająco dużo siły na przetrwanie. (Kilka łyków kawy i zaczynam)

Generalnie tracę poczucie czasu. Kiedy była zima, było jeszcze w miarę. Przyszłam ze szkoły o 15/16, zjadłam obiad, siadłam do książek, poszłam na jakieś zajęcia: trening czy coś i zaraz robiło się ciemno, spakowałam się ew. pouczyłam i poszłam spać. (łyk kawy) A teraz? Cały dzień jest widno, człowiek traci poczucie czasu. Jak się ściemniało powoli to wiedziałam, że trzeba się zbierać, a tu co teraz? Teraz surrealistyczna siedzi Bóg wie ile przed kompem albo gdzieś z kimś i nie wie kiedy dupę trzeba zebrać. (dwa kolejne łyki kawy) I oho- kawa mi się kończy powoli.


Oprócz tego, że tracę poczucie czasu, przestaję też normalnie myśleć i funkcjonować. Ja rozumiem, jestem zakochana to musi nieść ze sobą jakieś następstwa, ale nie przesadzajmy. Żebym ja potrafiła wyłączyć się na 10 minut ze świata "żywych" to już chyba lekka przesada. Nie mam motywacji. Nic mi się nie chce. Najchętniej bym się położyła i myślała. Ale niiee... Ja teraz nie dam sobą pomiatać jakiejś byle miłostce, która z resztą oprócz tego, że lekko spieprzyła sprawę, nic sensownego ze sobą nie wniosła, bo jak zwykle przyszła lekko spóźniona, wielkich wejść się kurwa zachciało. Nie no ja przepraszam za to nieogarnięcie, ale już nie wyrabiam. NA chuj mi teraz miłość? No powiedz mi, na chuj?

skoro i tak wszystko spieprzone...

kawa_.jpg
Tagi: otagowane.
07.06.2011 o godz. 21:46

...

Oh! Przecież ja oszaleję z tym blo! Nie, poważnie! Trzeci raz usunęło mi notkę. TRZECI!! Już pod koniec. Już kończyłam... Zostało mi tylko podsumować. Wyobrażacie sobie jak to moze wyprowadzić człowieka z równowagi? Nie było mnie jakiś czas, postanowiłam nadrobić zaległosci i napisać co i jak, a tu bach! Trzeci raz. Jeśli jeszcze raz by się usunęło to chyba rozniosłabym to! Teraz na wszelki wypadek co dwa zdania kopiowałam, żeby nie stracić.

Co do poprzedniej notki... Niebawem napiszę notkę dla znajomych wyjaśniającą to i owo. Wiem co sobie pomyśleliście dlatego nalezy się wyjaśnienie.


A teraz zostawmy to. Nie wracajmy na razie do tego.
Tagi: bez
05.06.2011 o godz. 10:56
Balansuję na granicy. Tak, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Przede mną trudny wybór. Wróć! Wybory. Jakie to wszystko komiczne. Mam być odważna, stanąć wreszcie oko w oko ze światem, a uciekam... Teraz mam na myśli ucieczkę z bloga. Zgadza się, nie jestem tu nowa. Zwyczajnie uciekam któryś już raz z rzędu. Z resztą kto teraz tak nie robi? Dzisiaj zobaczyłam już co najmniej 8 blogów które są kontynuacją jakiegoś usuniętego lub zabezpieczonego hasłem. Nie wiem czy to dobrze czy to źle... Wiem tylko, że skoro tyle osób to robi to chyba stanowi to jakiś problem. Jedni uciekają tak dla zabawy, drudzy natomiast mają jakiś problem. Wyobraź sobie taką sytuację: Piszesz, jesteś naprawdę otwarta a tu nagle niespodziewanie przeciek. Ktoś wbija Ci na bloga i roznosi wieść o nim. Dla niektórych to tragedia. Ja uciekłam. Nie pierwszy raz i zastanawiam się czy jak tak dalej pójdzie nie będę musiała wynieść się po raz kolejny. Nie, nie chcę! Naprawdę nie chcę.


Powątpiewam we wszystko. Nie potrafię odczytać intencji otaczających mnie ludzi. Tracę grunt pod nogami. Tracę kontakt z rzeczywistością. Czuję, że coraz mniej tu pasuję. Nie potrafię się odnaleźć. W piątek jeszcze tryskałam energią, a dzisiaj jestem przybita. W głowie tyle myśli, tyle spraw nie rozstrzygniętych. Tęsknota... Tak tęsknię. Za czym? Za człowiekiem. Za lojalnym, prawdziwym, czułym, kochającym, pięknym wewnętrznie (?) No nie wiem, nie do końca w tym rzecz. Chodzi mi o człowieka, który kochałby mnie. Chociaż... Nie. Oszukuję sama siebie. Chodzi mi o jedną jedyną osobę. Tęsknię za nim. Za jego ramionami, jego uśmiechem i czułym szeptem. Brzmi banalnie, a jednak! Może cała ta miłość jest banalna, pozbawiona sensu. Może to wszystko to jedno wielkie nieporozumienie... Może...

Gdybanie nic tu nie da, a jedynie mnie pogrąża w uczuciu beznadziei. Czemu to wszystko nie jest takie proste?! Zaraz zaraz, czekaj... A może jest? A może to ja wszystko tak komplikuję?





To wszystko wprowadziło mnie w dziwny stan... Bardzo dziwny stan.
29.05.2011 o godz. 19:16
Och tak. Oszalałam. Szaleję coraz bardziej z dnia na dzień, z minuty na minutę, z sekundy na sekundę. Do tej pory jakoś to w sobie tłumiłam. Dzisiaj wiem, że to zwykłe oszukiwanie siebie. Do cholery, jak ja to wytrzymam. Mooje myśli cały czas krążą tylko obok Ciebie. Moje sny nawet na moment nie dają mi zapomnieć o Twoim istnieniu. I chociaż w głębi duszy wiem, ze to co teraz piszę jest dla osób trzecich zupełnie pozbawione sensu to jednak dla mnie jest to przepełnione uczuciem i chociaż przez chwilę chcę móc łudzić się, ze jeśli się wygadam, wyładuję to wszystko to będzie dla mnie choć odrobinę łatwiejsze. Nie, nie! Nie narzekam! To cudowny stan... Sama nie wiem jak to nazwać. Czuję jakbym latała gdzieś nad ziemią. Jakbym była wyłączona z tego świata, jakby wszystko to co mnie otacza było tylko atrapą, scenografią, a Ci ludzie zwykłymi statystami. Jakby wszystko to było podporządkowane Nam... Tworzyło tło. Ale to dopiero próba. Jedna z wielu. DO premiery jest jeszcze trochę czasu chociaż terminy, terminy! I kto wie czy jestem na tyle dobrą aktorką by wystąpić. Póki co potrzebuję suflerów.

29.05.2011 o godz. 14:36
Kiedy byłam w wieku 9 lat bardzo dużo myślałam. Muszę przyznać, że byłam bardzo dojrzała jak na swój wiek. Wtedy też postanowiłam zacząć zapisywać swoje myśli. Oczywiście, nie mylicie się, wtedy też powstał mój pierwszy pamiętnik. Był to specjalny zeszyt z grubą twardą i piękną okładką. Był formatu A5 tak jak każdy inny zeszyt, ale mimo to był wyjątkowy. Poniekąd dlatego, że był moim pierwszym pamiętnikiem, ale myślę, że ma to wiele wspólnego z tym jak wyglądała jego okładka. Och, ale przecież nie jestem tutaj po to żeby opisywać Wam moje szczenięce lata i opisywać pierwszy zeszycik nazwany dość odważnie p a m i ę t n i k i e m. W pewnym momencie porzuciłam swój pamiętnik i teraz leży pewnie gdzieś na strychu w zakurzonym pudle. Rzecz jasna na tym nie skończyłam przygody z pamiętnikami. W ciągu tych lat miałam jeszcze kilka pamiętników papierowych, jak i internetowych. Teraz marzę o pudełku zamkniętym dla wszystkich z zewnątrz. Pragnę się otworzyć- sama przed sobą. W pełni wykorzystać swoje możliwości. Poznać siebie, to chyba to czego teraz najbardziej pragnę, bo czuję się nieco zagubiona. Blog ten niech będzie portalem, tajemniczym przejściem do tego starego zakurzonego pudełka leżącego na strychu. Teraz jest puste? Już niebawem będzie do czego zaglądać.






Jest też coś nad czym się zastanawiam, powiedzieć Wam, czy też nie?
28.05.2011 o godz. 23:01